To były niezwykle zakręcone dni. Ostatni czas to ciągła bieganina, załatwianie różnych spraw związanych z weselem. A wydawało się, że po oświadczynach nastąpi sielanka i niekończąca się atmosfera szczęścia i błogości… Niestety – od kiedy usłyszałem „tak”, właściwie nie mieliśmy chwili odpoczynku.
Z początku załatwianie terminu – straszna rzecz, bo skąd niby mogę wiedzieć co będzie w sierpniu za dwa lata? Niestety, jest to nieuchronne – inne terminy są dawno zaklepane, a w sumie nam nie spieszy się tak bardzo z tym weselem, bo niestety weselny budżet potrzebuje jeszcze ekstra pieniędzy…Nie wiem, być może zobaczę na promocje bukmacherskie? Może tym sposobem zwiększę weselny budżet?
Nieciekawie przedstawia się też sprawa z listą zaproszonych – wymieniliśmy wszystkich i wyszło 250 osób! Nie wiem jak to pogodzimy, lecz będziemy zmuszeni pomniejszyć listę do około 140 zaproszonych. Oj, obrażą się moi koledzy z pracy, dalsza rodzina i kilku znajomych…
A w drodze czeka nas kolejna niełatwa decyzja – zarezerwować zespół muzyczny Kraków, czy jednak ciekawszą opcją byłby wodzirej. Ja osobiście jestem za DJ’em, jednak moja przyszła żona upiera się przy kapeli. Proszę – już przed weselem małżeństwo wywołuje nieporozumień, a jakoś do teraz w ogóle nie mieliśmy z tym kłopotów. Raczej będę zmuszony ustąpić…
Coraz bardziej mam dosyć tych przygotowań. Niekończące się zabieganie, targowanie się o pieniądze czy to z domem weselnym, czy z orkiestrą… A to niestety początek – najbardziej męczący czas zacznie się na parę miesięcy przed ślubem i chyba muszę się na to jakoś przygotować.